Ja się bez krzty ironii w pełni podpisuje pod tym co piszesz. Jeśli chodzi o to co jankesi są wstanie zrobić w "swojej strefie wpływów" to sądze, że jestem wstanie wierzyć nawet w teorie spiskowe.
Ja po prostu uważam to za stan wyjściowy. Jak deszcz. A z domu i tak trzeba wyjść do pracy. Jak nie wyjdziesz to nie deszczu wina. Pewnie po prostu w tej kwesti różni nas to gdzie stawiamy granice odpowiedzialności wyborcy. Ty bliżej, ja - nawet wobec presji i zastraszania - dalej.